Zespół z Zabrza pokonał beniaminka z Krakowa 2:1 w spotkaniu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Zabrzanie prowadzili już 2:0, ale po czerwonej kartce dla Sondre Lisetha musieli przez ponad pół godziny bronić korzystnego wyniku w osłabieniu. Mimo przewagi Wisły gospodarze dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka.
Wielki hit przy Roosevelta
Niedzielne spotkanie na Stadionie im. Ernesta Pohla było jednym z najbardziej wyczekiwanych meczów tej kolejki. Na trybunach pojawiło się łącznie 27 659 kibiców. Spotkanie od początku miało wysoką temperaturę – zarówno na murawie, jak i na trybunach.
Obie drużyny szybko stworzyły zagrożenie pod bramką rywala. W 10. minucie świetną okazję miał Jordi Sánchez, ale jego strzał głową kapitalnie obronił Philipp Schulze. Chwilę później odpowiedział Górnik, a Marcel Łubik musiał wykazać się refleksem po uderzeniu Petera Federico.
Sadílek daje prowadzenie Górnikowi
Pierwszy gol padł w 27. minucie. Kacper Urbański dośrodkował z rzutu wolnego, Rafał Janicki przedłużył piłkę głową, a ta trafiła pod nogi Lukasa Sadílka. Pomocnik Górnika nie uderzył idealnie, ale piłka po kontakcie ze słupkiem znalazła odpowiednią drogę do bramki.
Gospodarze objęli prowadzenie 1:0 i taki wynik utrzymał się do przerwy. Wisła również miała swoje okazje, jednak zabrakło jej skuteczności.
Khlan podwyższa, Wisła odpowiada błyskawicznie
Początek drugiej połowy przyniósł prawdziwą eksplozję emocji. W 49. minucie Maxence Maisonneuve sfaulował Sondre Lisetha tuż przed polem karnym. Arbiter po analizie VAR pozostał przy decyzji o żółtej kartce.
Do rzutu wolnego podszedł Maksym Khlan. Ukrainiec precyzyjnym uderzeniem obok muru pokonał Łubika i w 53. minucie Górnik prowadził już 2:0.
Wisła nie zamierzała jednak się poddawać. Zaledwie dwie minuty później Jakub Krzyżanowski trafił w poprzeczkę, a do odbitej piłki dobiegł Jordi Sánchez, który z bliska zdobył bramkę kontaktową. Dla Hiszpana był to już piąty gol w sezonie, dzięki czemu umocnił się na czele klasyfikacji strzelców.
Czerwona kartka zmieniła obraz spotkania
Chwilę po bramce kontaktowej Górnik otrzymał kolejny cios. Sondre Liseth obejrzał drugą żółtą kartkę za trafienie łokciem Kacpra Dudy i w 56. minucie musiał opuścić boisko.
Od tego momentu Wisła przejęła inicjatywę i do końca pojedynku grała w przewadze liczebnej. Gospodarze cofnęli się głęboko, koncentrując się przede wszystkim na obronie wyniku. Trener Michal Gašparík zareagował zmianą ustawienia, wprowadzając Pawła Bochniewicza.
Wisła naciskała, ale Górnik przetrwał
Biała Gwiazda miała więcej posiadania piłki i próbowała doprowadzić do wyrównania wyniku. Górnik skutecznie jednak ograniczał poczynania ofensywne krakowian. Groźnie było między innymi po akcjach Angela Rodado i Federico Duarte, ale zabrakło dokładności przy wykończeniu.
W końcówce Wisła jeszcze mocniej zaatakowała. W 90. minucie Alan Uryga miał okazję na doprowadzenie do remisu, jednak uderzył nad bramką. Górnik w doliczonym czasie gry skutecznie oddalał zagrożenie i ostatecznie utrzymał prowadzenie.
Górnik z kompletem zwycięstw
Końcowy wynik Górnik Zabrze 2:1 Wisła Kraków oznacza trzecie zwycięstwo zabrzan w trzech rozegranych spotkaniach tego sezonu. Górnik, który ma jeszcze zaległy mecz, pozostaje w ścisłej czołówce tabeli. Wisła po drugiej porażce w sezonie ma na koncie sześć punktów.
Zabrzanie przez ponad pół godziny grali w dziesiątkę, a mimo przewagi liczebnej Wisła nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. Dla Górnika był to wieczór, który może mieć duże znaczenie dla dalszej części sezonu.

