Do niecodziennego i wyjątkowo zuchwałego aktu wandalizmu doszło w miniony poniedziałek w Knurowie. Kompletnie pijany mężczyzna, chcąc zemścić się na skonfliktowanej z nim osobie, chwycił za młotek i ruszył na parking. Problem w tym, że… pomylił samochody.

Zdarzenie miało miejsce 27 kwietnia około godziny 6:00 rano. Dyżurny komisariatu w Knurowie otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który na jednej z ulic niszczy zaparkowany pojazd. Na miejsce natychmiast skierowano patrol.

„Przepraszam, to nie ten samochód”

Mundurowi zastali na miejscu Opla Astrę z powybijanymi szybami. Właściciele auta, wciąż będący w szoku, wskazali sprawcę – był nim jeden z ich sąsiadów. Relacja poszkodowanych brzmi niemal niewiarygodnie: mężczyzna po prostu wybił szyby młotkiem, a gdy właściciele zareagowali, stwierdził beznamiętnie, że się pomylił, po czym spokojnie odszedł do swojego mieszkania.

Prawie 3 promile i młotek w śmietniku

Policjanci szybko zapukali do drzwi 52-latka. Mężczyzna był pod wyraźnym wpływem alkoholu – badanie alkomatem wykazało blisko 3 promile w organizmie. W rozmowie ze stróżami prawa przyznał się do winy. Tłumaczył, że zamierzał zniszczyć auto innej osoby, z którą jest skonfliktowany, ale w alkoholowym amoku wyładował agresję na pojeździe niewinnych sąsiadów.

Narzędzie wandalizmu – młotek – policjanci odnaleźli w pobliskim śmietniku, gdzie sprawca zdążył je wyrzucić. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza oraz technik kryminalistyki, którzy zabezpieczyli ślady.

Surowe konsekwencje „pomyłki”

Właściciele Opla oszacowali straty na około 3000 złotych. 52-latek trafił do policyjnego aresztu, a po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Mężczyzna w trakcie przesłuchania przyznał się do popełnionego czynu i zobowiązał do pełnego naprawienia wyrządzonej szkody. O jego dalszym losie ostatecznie zdecyduje teraz sąd, a za ten bezmyślny akt wandalizmu grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.